Łukasz Janik, który swego czasu walczył w jednym zespole z wałbrzyszanami i trenował pod okiem Zenona Kaczora, konsekwentnie zmierza ku wytkniętemu celowi, którym jest mistrzostwo świata w kategorii junior ciężkiej. Kolejnym etapem na tej drodze, było pokonanie 15 maja na gali boksu zawodowego w Łodzi (podczas której Krzysztof Włodarczyk zdobył mistrzostwo świata federacji WBC) Włocha Michele de Meo. Łukasz stoczył swój 20. pojedynek wśród „profi”. Rozpoczął ostro od zadania rywalowi kilku mocnych ciosów. Potem walczył uważnie, na dystans i systematycznie punktował. Zdaniem komentujących walkę dla telewizji m.in. Jerzego Kuleja, poczynił znaczne postępy, a w jego ringowych poczynaniach od początku widać większe opanowanie niż kiedyś.
W 4. rundzie Włochem wstrząsnął prawy sierpowy w szczękę. Zachwiał się, a ponieważ sędzia ringowy nie zareagował w porę, Janik ponownie trafił przeciwnika potężnym prostym i nastąpił ciężki nokaut. Było to jego 11 zwycięstwo przed czasem, a dotychczas przegrał tylko raz. - Tym razem wyszedłem na ring spokojniejszy i wykorzystywałem błędy przeciwnika, puszczając go w liny. Walkę zakończyłem efektownie i cieszę się ze zwycięstwa oraz z tego, że nie zawiodłem wszystkich, którzy we mnie wierzyli. Zmartwiło mnie tylko to, że Włoch długo nie podnosił się z ringu, a następnie został odwieziony do szpitala. Życzę mu, by szybko doszedł do pełnej dyspozycji – powiedział mi po walce Łukasz. Teraz zajmuje go nie tylko boks, ale i nauka, musi bowiem nadrobić czas przeznaczony na treningi. Studiuje na III, ostatnim roku Kolegium Karkonoskiego w Jeleniej Górze. – Pracę licencjacką piszę na temat rozwoju polskiego boksu zawodowego. Studia magisterskie będę kontynuował w Warszawie – informuje Janik.
Źródło: 30 minut
Mamy świetną wiadomość dla wszystkich mieszkańców oraz turystów odwiedzających malownicze trasy rowerowe na #ziemiawałbrzyska! Drobna awaria, poluzowana śrubka czy spadek ciśnienia w oponie nie muszą już oznaczać końca wycieczki. W każdej gminie Powiatu Wałbrzyskiego funkcjonują już profesjonalne, samoobsługowe stacje naprawcze, przygotowane z myślą o szybkiej i wygodnej naprawie sprzętu bezpośrednio na trasie.
czytaj więcejBrak czasu, daleki dojazd na siłownię czy niepewność związana z pierwszym treningiem często sprawiają, że odkładamy aktywność na później. Tymczasem ćwiczenia w domu mogą być dobrym początkiem, zwłaszcza w przypadku osób, które dopiero chcą zbudować regularne nawyki. Nie trzeba od razu kupować drogiego sprzętu ani układać skomplikowanego planu. Najważniejsze jest znalezienie kilkunastu minut i rozpoczęcie od prostych ruchów dopasowanych do własnych możliwości.
czytaj więcejKolor pasa w judo nie jest tylko elementem stroju. Dla zawodnika, trenera i innych ćwiczących to czytelny znak etapu nauki, doświadczenia oraz poziomu opanowania technik. Pas pokazuje, że judoka przeszedł określoną drogę – od pierwszych treningów, nauki padów i podstawowych rzutów, aż po bardziej zaawansowane techniki, walkę sportową i świadome rozumienie zasad judo.
czytaj więcejPolscy kibice doskonale znają go jako wszechstronnego zawodnika, który potrafi nie tylko zdominować strefę podkoszową, ale też skutecznie przymierzyć z dystansu. Po sezonie spędzonym w barwach Trefla Sopot, Kenny Goins przenosi się na Dolny Śląsk, by stać się kluczowym elementem układanki trenera Andrzeja Adamka. Co sprawiło, że zdecydował się na ten krok w swojej karierze i jak wspomina ubiegłoroczną wizytę w wałbrzyskim „Kotle”…? Zapraszamy na rozmowę z nowym, silnym punktem Górnika Zamek Książ Wałbrzych!
czytaj więcejTrener Andrzej Adamek w rozmowie o kulisach ostatnich, głośnych transferów zdradza, dlaczego negocjacje z Mikiem Scottem i Kennym Goinsem trwały aż półtora miesiąca, jak zamierza wykorzystać ich europejskie doświadczenie na parkiecie oraz co jest prawdziwym kluczem do stworzenia drużyny, która porwie wałbrzyskich kibiców.
czytaj więcej