W Wałbrzychu utworzyła się mocna grupa kolarskich masterów. Do jej filarów należą Zygmunt Pfeifer i Mariusz Hartman, a wartość ich sukcesów wykracza poza Dolny Śląsk. Jak spisywali się w pierwszej części sezonu? Pfeifer (62 lata, kategoria IV) nie miał sobie równych w kryterium ulicznym o Puchar Karkonoszy w Cieplicach, następnie pokonał wszystkich rywali w wyścigu ze startu wspólnego (
Pan Zygmunt sporo obiecuje sobie po Górskich Mistrzostwach Polski, które zaplanowano na wrzesień w Ustrzykach Dolnych i myśli o miejscu na podium. Warto dodać że Pfeifer przed laty ścigał się w Górniku, gdzie trenował go Jarosław Nowicki, rywalizując w tym klubie m.in. z Wilskim i Bukowskim. Na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku zaliczał się do najlepszych w kraju specjalistów od czasówek i pozostawiał za sobą takich asów tej konkurencji, jak Mytnik i Magiera. Często wraca pamięci do czasów, gdy jednym z rywali był Ryszard Szurkowski. Wyczerpująca praca na dole kopalni "Wałbrzych" spowodowała, że na dłużej musiał wziąć rozbrat z szosą, ale od trzech lat znowu wyżywa się na kolarskich trasach. W ub. r. Wywalczył wicemistrzostwo Polski w drużynie, a w challenge'u PZKol. zajął ósmą lokatę. Z kolei Hartman (42 lata, II kat.) w Cieplicach był drugi, w Podgórzynie zwyciężył ze startu wspólnego i w jeździe na czas, w Zagrodnie był najlepszy w swojej kategorii i zajął trzecie miejsce w open, w Jaworze pokazał plecy wszystkim ze startu wspólnego (
Źródło: Andrzej Basiński / 30minut
EMOCJE I CHARAKTER!
czytaj więcejWszystkiego najlepszego z okazji urodzin Kula!
czytaj więcejJuż jutro wracamy do gry w ORLEN Basket Liga. Przed nami kolejne starcie z KING Wilki Morskie Szczecin SA .
czytaj więcejPrzypominamy o akcji na rzecz naszego schroniska! Podczas jutrzejszego meczu spotykamy się, aby wspólnie zrobić coś naprawdę dobrego. Organizujemy zbiórkę dla podopiecznych wałbrzyskiego schroniska – psiaków i kotów, które każdego dnia czekają na pomoc i odrobinę ciepła.
czytaj więcejNie tak wyobrażaliśmy sobie to spotkanie.
Od pierwszych minut mieliśmy problem z narzuceniem swojego stylu gry. Goście szybko złapali rytm w ataku i skutecznie budowali przewagę, podczas gdy my nie potrafiliśmy znaleźć odpowiedzi po obu stronach parkietu. Mimo walki i prób odrabiania strat, dystans punktowy stopniowo rósł.
czytaj więcej